Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
lipiec klei mi sie slodkoscia miodu, roztapia w zaglebieniach miedzy palcami kiedy zanurzam w nim rece. wszystko co zagarniam jest jakby nie moje, to miasto jest nie moje, i czas jest nie moj, bo to az nieprzywoite byc tak niesamowicie szczesliwym, kiedy wszystkim wtorki wala sie na glowe malymi apokalipsami. wszystko jest w porzadku od miesiecy, wszystko jest w porzadku od zawsze, i w sobie nosze to w porzadku. moze dlatego kiedy moj wtorek przychodzi w sobote, w pewnym sensie nie jestem zaskoczona. jestem za to przerazona jak chlipie na wycieraczce i znajduje mnie kot. tata mi kiedys powiedzial, ze kupil nam pierwszego kota, bo dzieci musza sie nauczyc umierania. o tym mysle jak dzwonie na 112. lozka na trzecim pietrze wydzialu neurologii sa twarde, i nie da sie naprawde napic lyzka. nikt nie musi mnie uczyc zycia (a juz na pewno nie koty), ale niektore lekcje wolalbym przespac.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl